Andy McIntyre
Mark Twain
... zasłyszane
Johann Wolfgang Goethe
Seneka Młodszy
Marek Aureliusz
Benjamin Franklin
Antonie Saint Exupery
Seneka Młodszy
Enniusz Quintus
François Truffaut
Jim Rohn
Jim Rohn
Epiktet
Fryderyk Nietzsche
Winston Churchill
Marek Aureliusz
Winston Churchill
Wergiliusz
Seneka
Cyceron
Horacy
Cyceron
Cyceron
Owidiusz
Cyceron
Arystoteles
Lao Tse
Cyceron
Seneka
Theodore Roosevelt
Eurypides
Sun Zi
Lao Tse
Niels Bohr
Johann Wolfgang von Goethe
Eurypides
Horacy
Thomas Eliot
Przysłowie chińskie
Sun Zi
Marek Aureliusz
Cyceron
Seneka
Leonardo da Vinci
Sun Zi
Seneka
Terencjusz
Mahatma Gandhi
William Shakespeare
Sofokles
Seneka Młodszy
Dante Alighieri
Daniel Defoe
Witamy,
Gość
|
|
![]() Chociaż mam się za widza ze sporym festiwalowym doświadczeniem, wciąż nie nauczyłem się unikać wnyków i pułapek w postaci filmów takich jak ten. Na papierze wszystko gra i piszczy: 72 minuty, Argentyna, zachód słońca w Mar de Plata, miasto nocą, młodzi ludzie – ich potrzeby, codzienne troski, marzenia. Na ekranie nie gra już nic: wygląda to wszystko tak, jakby jeden z bohaterów usnął na planie filmu Gusa Van Santa i przyśnił mu się plan filmu Gusa Van Santa, tyle że opuszczony przez reżysera, operatora, oświetleniowca i dozorcę. "O co tu, k..., chodzi?" – pytała z przejęciem jedna z uczestniczek tego spektaklu niemrawych obrazów. O to, że chodzi, najprawdopodobniej. Chodzi jeden chłopiec, chodzi dwóch chłopców, chodzi trzech. Drepczą po ulicach, jeżdżą na desce, wpadają na plażę, przesiadują na skwerach, nudzą się, nudzą, nudzą. Tacy są fajni, tak nowofalowo znudzeni, no tacy "w sam raz na film". Kamera, zakochana w tej hiperblazie, przykleja się do ich pleców, do twarzy, podąża za nimi krok w krok. Poszłaby za nimi w ogień, ale chłopcy w żaden ogień nie pójdą. "To my" – skoro już ten facet, Mariano Blanco, notabene student szkoły filmowej, wziął kamerę i pochwalił się tym monstrualnym wpisem do wideodziennika, to zakładam, że tytuł jego filmu jest szczery. Tak wygląda (wyglądała?) codzienność Blanco i jego kumpli. To oni. Sam autor pojawia się w filmie i drepcze razem z resztą przyjaciół. Czy nauka na wydziale reżyserskim to naprawdę taka betka, że warto było chodzić na wagary? Chciałoby się przed tą pretensjonalną, bezwartościową i usypiającą chałą jakoś ostrzec. Ale przecież, kto na własnej skórze nie odczuje, że siedemdziesiąt minut może trwać trzy razy dłużej, ten na ostrzeżenia pozostanie głuchy. Wychodząc z sali po projekcji, po raz pierwszy poczułem, że być może robienie festiwalu w galerii handlowej, w kinie, które nie rezygnuje na czas imprezy z normalnego repertuaru, nie tylko ma sens, ale i jakieś terapeutyczny wymiar. Oto opuszczająca salę ze swoim towarzyszem kobieta (ta, która nie wiedziała, o co, k..., chodzi), wypala: No, co za syf! Mam nadzieje, że na "Wall Street" będzie lepiej. Oj, pobierz Capsule Force żeby tylko na "Wall Street". |
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
Operator EdukacjaŻeglarska.pl:
Studio KARTA
ul. Szeroka 5
55-081 Borzygniew
k/Wrocławia
telefon:
mobile (+48) 512-385-906
e-mail:
biuro[@]edukacjazeglarska.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone 2013-2025 © EdukacjaŻeglarska.pl - Mariusz Zawiszewski