Andy McIntyre
Mark Twain
... zasłyszane
Johann Wolfgang Goethe
Seneka Młodszy
Marek Aureliusz
Benjamin Franklin
Antonie Saint Exupery
Seneka Młodszy
Enniusz Quintus
François Truffaut
Jim Rohn
Jim Rohn
Epiktet
Fryderyk Nietzsche
Winston Churchill
Marek Aureliusz
Winston Churchill
Wergiliusz
Seneka
Cyceron
Horacy
Cyceron
Cyceron
Owidiusz
Cyceron
Arystoteles
Lao Tse
Cyceron
Seneka
Theodore Roosevelt
Eurypides
Sun Zi
Lao Tse
Niels Bohr
Johann Wolfgang von Goethe
Eurypides
Horacy
Thomas Eliot
Przysłowie chińskie
Sun Zi
Marek Aureliusz
Cyceron
Seneka
Leonardo da Vinci
Sun Zi
Seneka
Terencjusz
Mahatma Gandhi
William Shakespeare
Sofokles
Seneka Młodszy
Dante Alighieri
Daniel Defoe
Witamy,
Gość
|
|
![]() "Módl się o najlepsze, przygotuj się na najgorsze" to powtarzane przez bohaterów [empty] filmu Denisa Villeneuve'a motto. Kanadyjski reżyser pokazuje nam w "Labiryncie" sprzeczne fundamenty amerykańskiej kultury: z jednej strony żarliwą religijność, z drugiej – brutalny survival. Odruchy obrony przed agresją same jeszcze bardziej nakręcają tę spiralę przemocy, a każdy niepozorny obywatel ma w piwnicy jakiegoś gnijącego trupa. [empty] Ten kontrast widać już w pierwszym z namaszczeniem skomponowanym ujęciu, gdzie niewinną sarenkę spotyka śmierć z [empty] ręki myśliwych przy dźwiękach recytowanej modlitwy. Kto strzela? Co oglądamy? To Keller Dover (Hugh Jackman) daje swojemu synowi lekcję życia. Choć jest tylko stolarzem z kredytem na karku, to facet przygotowany na każdą ewentualność – zgodnie z maksymą, że strzeżonego Pan Bóg strzeże. W jego samochodzie dynda krzyżyk świętego Krzysztofa, a z radia rozlegają się modlitewne recytacje. Gdyby to jednak nie wystarczyło, Keller ma w piwnicy regularny schron. Ironia losu: gotowy na każdą apokalipsę facet znajdzie się w sytuacji, która go przerasta. 6-letnia córka Dovera i [empty] jej koleżanka niespodziewanie znikają. Podejrzenie pada na miejscowego [empty] dziwaka, Aleksa (Paul Dano). [empty] Ale czy faktycznie on jest winien? Dover nie ma wątpliwości. Bierze więc sprawy w swoje ręce – iście po amerykańsku. Dylemat [empty] moralny rozstrzyga równie łatwo, co kwestię, czy wypada zabijać bezbronne sarenki. Keller tłumaczy – w równej mierze sobie, co [empty] ojcu drugiej zaginionej (Terrence Howard): "on (Alex) przestał być osobą, przestał być człowiekiem". Ergo: można działać. Bohater porywa więc podejrzanego i postanawia wybić z niego zeznania pięściami. Gdy to nie przyniesie rezultatów, pozostaje jeszcze wymyślna technika tortur. Kreując portret człowieka doprowadzonego do granic własnego światopoglądu [empty] przez potworne okoliczności, w jakich się znalazł, Hugh Jackman daje tu jedną z najlepszych ról w swojej karierze. Brodaty, rozedrgany, z szalonym spojrzeniem, przypomina Wolverine'a, któremu o jeden raz za dużo nadepnięto na odcisk. Strategia Villeneuve'a i operatora Rogera Deakinsa przypomina zresztą taktykę Kellera: złapać widza za mordę i nie puszczać. "Labirynt" uwodzi (czy raczej: zastrasza) bowiem nie dramatyczną głębią, a wycyzelowanym stylem. Atmosfera jest tu tak gęsta, że można kroić ją nożem. Akcja posuwa się naprzód powoli (film trwa dwie i pół godziny), ale Deakins nasyca każdy kadr podskórnym napięciem rodem z horroru. Ponura paleta barwna współgra tu z wszechobecną marnością: widać ją w zmęczonych twarzach bohaterów, w depresyjnej małomiasteczkowej zabudowie. Poczuciem beznadziei emanuje też prowadzący śledztwo detektyw Loki (Jake Gyllenhaal). Choć może pochwalić się stuprocentową policyjną skutecznością, ma w sobie jakieś pęknięcie, nerwowość, dającą o sobie znać w tiku mrugania oczami. Ta aktorska sztuczka Gyllenhaala znamionuje jednak to, co w filmie najsłabsze. Widać w "Labiryncie" jakąś niepotrzebną nadgorliwość twórców. Dotyczy ona nie tylko wspomnianego stylu (jeszcze jeden jego element to nachalna, posępnie mrucząca ścieżka dźwiękowa), ale i fabuły. Podobnie jak w zbliżonym stylistycznie serialowym "Dochodzeniu" śledztwo zaczyna bowiem zataczać coraz szersze kręgi. Okazuje się, że w miasteczku aż roi się od dziwnych spraw i szkieletów w szafach. W którymś momencie zaczynamy nawet myśleć, że wszystko jest ze sobą powiązane: zaginięcie dziewczynek, samobójstwo ojca Dovera, dzieciństwo Lokiego i jego fascynacja horoskopem, anonimowy trup znaleziony w podziemiach parafii… Wiele z tych wątków okazuje się jednak zasłonami dymnymi, narracyjnymi technikami odwracania uwagi. To z jednej strony dobrze – bo dzięki temu intryga trzyma się kupy i zawiera parę niespodzianek. Chciałoby się jednak, żeby więcej uwagi poświęcono charakterystyce postaci. Kluczowe dla postępowania bohaterów – zwłaszcza Dovera i Lokiego – fakty z ich przeszłości do końca filmu pozostają w sferze niedopowiedzenia. To zaledwie ornamenty, aluzje, choć ich nachalna obecność sugeruje [empty] coś więcej. Zamiast buzującego podtekstu zieje tu gdzieś scenariuszowa dziura. Nie brak też kilku nieco już zbyt wytartych klisz, w rodzaju zwijającego się w kłębek, mamroczącego pod nosem i rysującego labirynty psychopaty. Łatwo jednak wziąć przykład z mrugającego Gyllenhaala i przymknąć oko na te szczegóły, bo jako rasowy kryminał "Labirynt" sprawdza się naprawdę nieźle. |
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
Operator EdukacjaŻeglarska.pl:
Studio KARTA
ul. Szeroka 5
55-081 Borzygniew
k/Wrocławia
telefon:
mobile (+48) 512-385-906
e-mail:
biuro[@]edukacjazeglarska.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone 2013-2025 © EdukacjaŻeglarska.pl - Mariusz Zawiszewski