Andy McIntyre
Mark Twain
... zasłyszane
Johann Wolfgang Goethe
Seneka Młodszy
Marek Aureliusz
Benjamin Franklin
Antonie Saint Exupery
Seneka Młodszy
Enniusz Quintus
François Truffaut
Jim Rohn
Jim Rohn
Epiktet
Fryderyk Nietzsche
Winston Churchill
Marek Aureliusz
Winston Churchill
Wergiliusz
Seneka
Cyceron
Horacy
Cyceron
Cyceron
Owidiusz
Cyceron
Arystoteles
Lao Tse
Cyceron
Seneka
Theodore Roosevelt
Eurypides
Sun Zi
Lao Tse
Niels Bohr
Johann Wolfgang von Goethe
Eurypides
Horacy
Thomas Eliot
Przysłowie chińskie
Sun Zi
Marek Aureliusz
Cyceron
Seneka
Leonardo da Vinci
Sun Zi
Seneka
Terencjusz
Mahatma Gandhi
William Shakespeare
Sofokles
Seneka Młodszy
Dante Alighieri
Daniel Defoe
Witamy,
Gość
|
|
![]() Moje pierwsze "Ostatnie tango…" z Marlonem Brando i Marią Schneider nie było specjalnie udane. Jak z wieloma "nowoczesnymi" filmami lat 70., czas [empty] obszedł się z dziełem Bertolucciego brutalnie. Nie chodzi nawet o jakieś szaleństwa formalne, ale ogólny ton emocjonalny. Jeśli szukać w "Ostatnim tangu…" erotycznych emocji i obyczajowej odwagi, łatwo się rozczarować i nieuważnie je odczytać jako rozwlekłą i pretensjonalną pieśń żałobną. Pod egzystencjalnym rozczarowaniem czy krytyką "zimnej współczesności" (dla każdego coś miłego) łatwo przeoczyć samą historię. Brando wciela się (często [empty] nadużywane określenie pasuje [empty] tu nadzwyczaj dobrze) w mieszkającego w Paryżu Amerykanina, który wikła się w dziwny romans z młodą Francuzką. Spotyka ją w wystawionym do wynajęcia apartamencie. Zaczynają się krótkie i dziwaczne podchody – on demonstruje swój brak zainteresowania, ona brak zdecydowania, kończy się gwałtownym seksem. Wynajmują to wielkie, puste mieszkanie i spotykają się ponownie. On nalega, by nie wymieniali imion. Nie próbuje jej uwodzić, nic nie chce o niej wiedzieć. Komunikuje się niemal wyłącznie poprzez seks i rzadko mówi rzeczy przyjemne. Mimo tego dziewczyna nieustannie wraca. Ale szybko zaczyna próbować przekraczyć granicę, którą mężczyzna między nimi wyrysował. Próbuje opowiadać mu o sobie i wydrzeć jakiś kawałek jego duszy. On reaguje agresją i szyderstwem. W ich stosunkach jest coś rodzicielskiego – ona gra niegrzeczną, ale dającą się dyscyplinować córkę, on traktuje ją protekcjonalnie, rzucając czasem na [empty] pocieszenie pieszczotę. Dziewczyna opłakuje bajeczne dzieciństwo, bo z dziecięcą energią i niezdecydowaniem wkracza w dojrzałość – ma właśnie poślubić młodego filmowca. Five Nights at Freddys 4 gra wyobrazni pdf download On jest na końcu drogi, której znaczenia – wbrew logice sztuki – nie jest w stanie pojąć. Nie wie, dlaczego jego żona się zabiła, ani dlaczego zdradzała go z nieciekawym sąsiadem, w domu którego urządziła dom bliźniaczy do małżeńskiego. "Mógłbym być zdolny pojąć wszechświat, ale nigdy nie odkryję prawdy o tobie" – mówi wymięty i wyblakły bohater w słynnej scenie, przy martwym ciele żony. Paul (widz Bertolucciego o każdym z bohaterów wie więcej, niż oni o sobie nawzajem) nie może zrozumieć, więc nie chce wiedzieć. Odmawia udziału w życiu na zasadach, które tak mocno go [empty] zawiodły. Seks – zwykle jakoś zniekształcony, agresywny, upadlający – to jedyny sposób, w jaki się wyraża, spowiada i żali. Film, o którym w momencie premiery Pauline Kael pisała, że powinien wytyczyć w historii kina granicę, który dla muzyki wyznacza "Święto wiosny" Strawińskiego, dziś z całą pewnością już nie szokuje i raczej nie olśniewa. Ale jeśli wypisać go z historycznego kontekstu i oglądać bez "arcydzielnego" obciążenia – ciągle robi duże wrażenie i momentami mocno zaskakuje. Dziwaczny jest [empty] wątek narzeczonego dziewczyny (w tej roli twarz francuskiej Nowej Fali – Jean-Pierre Léaud), który pochodzi z zupełnie innego porządku niż reszta opowieści i przełamuje ją. Dzięki niemu na chwilę do ponurego świata fotografowanego przez Vittorio Storaro wlewa się rzeczywistość musicalu. Najwięcej uwagi skupia na sobie Marlon Brando. Jak większość [empty] filmów tego kalibru, "Ostatnie tango…" oplecione jest opowieściami, z których wiele traktuje o wpływie, jaki aktor miał na ostateczny kształt dzieła. Niektóre sceny miały być całkowicie jego pomysłem. Obraz wielkiego, ale już mocno zmanierowanego i zdziwaczałego gwiazdora, nakłada się więc tu trochę na bohatera. Ale niezależnie [empty] od tego jest to występ imponujący. "Tango" Brando [empty] wydaje się pełne gorzkiego dowcipu. Tak – "Ostatnie tango…" jest dowcipne! A humor, paradoksalnie, czyni film Bertolucciego mocniejszym, bolesnym i ciągle dolegliwym. |
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
|
Operator EdukacjaŻeglarska.pl:
Studio KARTA
ul. Szeroka 5
55-081 Borzygniew
k/Wrocławia
telefon:
mobile (+48) 512-385-906
e-mail:
biuro[@]edukacjazeglarska.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone 2013-2025 © EdukacjaŻeglarska.pl - Mariusz Zawiszewski